To była pierwsza impreza blokowa w sąsiedztwie tego lata. Mając trzydzieści dwa lata, Mark był znacznie młodszy od większości swoich sąsiadów. Niemniej jednak Mark rzadko opuszczał którekolwiek z tych comiesięcznych spotkań. Jego przyjaciele zastanawiali się, po co mu to, ale nie doceniali tego, że te inaczej nudne imprezy oferowały darmowe jedzenie, darmowe picie i czasem darmową cipkę.
Były gorące kuguarki szukające czegoś na boku, kilka żon trofeów spragnionych tego samego i najsmaczniejsze ze wszystkich – córki wracające z college’u. Mark zazwyczaj wyciągał trzy lub cztery dobre ruchania latem z tych wydarzeń sąsiedzkich.
Mark wszedł na podwórko Stewartów, jakby było jego. Mierząc 193 cm i ważąc muskularne 100 kg, przyciągał uwagę. Był przystojny, z krótko przyciętymi blond włosami i przenikliwymi niebieskimi oczami. Przede wszystkim miał tę „energię wielkiego kutasa”. Nawet faceci, którzy uważali go za dupka, czuli się chłodniejsi i twardsi, jeśli Mark poświęcił im uwagę. A kobiety albo chciały go wyruchać, albo chciały, żeby ludzie myśleli, że on je rucha.
Mark został zasypany „cześćami” i klapsami po plecach. Ktoś podał mu piwo. Przeszukał podwórko, taras i basen w poszukiwaniu zdobyczy. Była tam Angela Simpson – wciąż pieprzenie gorąca w wieku pięćdziesięciu lat. Rok temu dała mu dupę kilka razy. Nie miałby nic przeciwko, by wziąć ją znowu. Na schodkach basenu siedziała Kimberly Bell. Miała nieco ponad trzydzieści lat i była dobrze zadbana przez dużo starszego męża. Mało co w niej było prawdziwe, ale wszystko robota pierwszej klasy. Rok temu prawie się wyruchali w pokoju gier Thompsonów. Mark był pewien, że zamknie sprawę w tym roku. Cholera, biorąc pod uwagę skąpość jej bikini, może uda mi się ją dziś przybić.
I wtedy Mark zobaczył Isabel Stewart. Cholera, pomyślał Mark do siebie. Pierwszy rok w Kalifornii bardzo jej służył. Jej włosy były dłuższe i blondyniejsze niż wcześniej. Zawsze miała niesamowite ciało, zwłaszcza nogi i dupę, ale stojąc tam w super krótkich szortach w tej chwili, była oszałamiająca. Biegała w lekkoatletyce i była cheerleaderką w liceum; robiła to samo na swoim małym, bardzo drogim college’u nad plażą. Mark mruknął pod nosem: „Wyrucham ją”, idąc w jej stronę.
„O, cześć, Mark”, zamruczała Isabel, gdy podszedł. Celowo ją obejrzał. Chciał, żeby wiedziała, że jej pragnie. Jej jasnoorzechowe oczy błyszczały. Chciała, żeby na nią patrzył. Jej małe, jędrne cycki przebijały się przez obcisły T-shirt. Przebity pępek migał na linii talii.
To, co wisiało poniżej talii, naprawdę go zahipnotyzowało. Jej silne, dobrze umięśnione uda były już opalona letnim słońcem. Zdefiniowane łydki schodziły do uroczego pary wysokich, nagich stóp. Ale to jej dupa najbardziej go zahipnotyzowała. Jej szorty kończyły się powyżej punktu, w którym jej napięte mięśnie dwugłowe stykały się z dolną krzywizną dupy. To był najbardziej kuszący widok.
Isabel była w pełni świadoma swojej mocy i celowo kręciła się entuzjastycznie, pochylając się, by pogładzić gładką skórę nóg, by wykorzystać swoją moc w pełni. Mark poczuł nieodparty impuls, by złamać dziewczynę, i stwardniał na samą myśl.
Mark opuścił imprezę z numerami telefonów dwóch prawdopodobnych dziwki, ale co ważniejsze, z aliasem WhatsApp Isabel. Zanim w ogóle dotarł do domu, Isabel praktycznie nalegała, by „przyjść z wizytą” następnego dnia.
Mark spędził niespokojną noc, gdy myśli o tym, co zrobi z seksownym ciałem Isabel krążyły mu po głowie. Walczył z pokusą, by walnąć konia swoim długim, grubym kutasem, na rzecz oszczędzenia całego spermy dla spragnionej młodych. Ale nie mógł pozbyć się swoich fantastycznych wizji.
Rozbierze ją szybko, ale sam pozostanie ubrany. Lubiły to. Ustanawiało dynamikę. Potem zrobi power move. Będzie ją obchodził. Uśmiechnął się do siebie. Dlaczego nie przejść od razu do wielkiego ruchu? Podniesie ją i przewróci, i zlizuje ją na stojąco. Stopi się. Wszystkie to robiły.
By ją zszokować, rzuci ją na kanapę — naprawdę rzuci — nie mniej niż 1,2 metra w górę. Słyszał jej zdyszany oddech strachu i podniecenia w głowie. Rozbierze się, podczas gdy ona patrzy, i wbije w jej oczy groźne spojrzenie. Ha! Będzie lała się do mokra, zanim podejdzie. Weźmie garść tych długich włosów i pociągnie ją do swojego kutasa. Wyciągnie z niej dobre dwa wymioty, to pewne.
Ale kogo oszukiwał? Jak ładna była ta buźka, to ta dupa była tą, którą chciał oglądać, gdy będzie ruchał jedno z jej dziur. Nie miało znaczenia którą, byle patrzył w dół na te pyszne pośladki i wąską talię, biorąc ją ostro na pieska. Klapsowałby te jędrne, okrągłe globy, podczas gdy ona piszczała i jęczała, poddając się jego kutasowi i jego ręce. To będzie bardzo, bardzo dobry popołudnie.
Isabel przyjechała do niego o 15:20. Umówili się na 15:00 w punkt. Przynajmniej tak myślał. Miała na sobie mini-sukienkę na guziki. Wyraźnie powiedział, że chce jej w tych samych szortach co na imprezie. Ale to nie miało znaczenia. Sukienka była urocza. Będzie zabawnie ją z niej zerwać.
„Co powiesz na drinka, Duży Chłopcze? Szampana może?” powiedziała Isabel, podskakując i kręcąc się po pokoju. Dobrze, jeśli to jest to, co trzeba, by ta mała zadziora się położyła, pomyślał, idąc do lodówki. Był już półtwardy. Chciał zacząć.
Mark odkorkował butelkę Moëta. Nalał kilka kieliszków i ostrożnie zaniósł je do salonu.
„Więc, teraz Isabel. Myślę, że w zamian za tego szampana powinnaś dać mi mały sho—” powiedział Mark, unosząc oczy znad zbyt pełnych kieliszków. Isabel była już naga — albo prawie. Miała na sobie czerwone chłopięce szorty. Odwróciła się od Marka i spojrzała przez ramię, ciągnąc spandex w szczelinę swojej epickiej dupy.
„To twój show, na razie”, powiedziała z figlarnym uśmiechem. Odwróciła się i podeszła do Marka. Został on oniemiały jej chodem ze skrzyżowanymi nogami, jędrnością napiętego brzuszka, kołysaniem B-kubkowych cycków. Głównie był zahipnotyzowany intensywnością jej spojrzenia. Zanim Mark zdążył ułożyć nowy plan, Isabel wyrwała kieliszek szampana i obróciła się. Usiadła bokiem na fotelu z pięknymi nogami wyciągniętymi na podłokietnik.
„Dlaczego ty się nie rozbierasz, panie Mark. Zobaczmy, o co ten cały szum”, powiedziała Isabel ze śmiechem. Po półsekundowym wahaniu Mark zdjął swoją prostą białą koszulkę i wyszedł z wyblakłych niebieskich dżinsów. Ubrał się, oczekując szybkiego ruchania, więc pominął bieliznę. Jego wielki kutas kołysał się wolno, na trzech czwartych masztu. Zrobił krok w jej stronę.
„Nah! Nah!” zatrzymała go Isabel. „Jeszcze nie dokończyłam szampana. I nie wyglądasz na całkiem gotowego na mnie”, drażniła się. „Jest wielki, przyznam. Dokładnie jak powiedziała pani Simpson. Ale w tym stanie nie skrzywdziłby muchy.”
Zawstydzony, Mark pociągnął za swojego członka. Nie stanął w pełni tak szybko, jak liczył. Ta gorąca mała wampirzyca jest onieśmielająca.
„Ach. Potrzebujesz trochę inspiracji?” zapytała Isabel tonem litościwym. Dopiła resztę szampana i zaczęła pozować na fotelu. Rozłożyła nogi na każdym podłokietniku.
„Chcesz te cycki?” zapytała Isabel, szczypiąc sutki. „Ooh, wiem. Chcesz moją łysą cipkę”, powiedziała, wciskając materiał majtek w szparę. „Nie, nie. Wiem, co chcesz najsbardziej ze wszystkiego”, ciągnęła, klękając. „Chcesz tego, czego chcą wszyscy chłopcy. Chcesz tę dupę. Prawda?”