Christine wszystko starannie zaplanowała. Prywatny apartament na szczycie najwyższego wieżowca w Tokio był ozdobiony japońskimi parawanami z jedwabiu i płatkami pachnących kwiatów wiśni rozsypanymi po podłodze. Powietrze było gęste od zapachu yuzu i kadzidła, tworząc atmosferę zarówno egzotyczną, jak i spokojną. Kofi przybył, jego imponująca sylwetka ubrana w szyty na miarę garnitur, oczy przeszukiwały pokój z mieszanką ciekawości i oczekiwania.
Gdy wszedł, powitał go widok dwóch kobiet stojących ramię w ramię. Jedna była gejszą, jej kimono arcydziełem skomplikowanych wzorów i żywych kolorów, makijaż subtelnie podkreślał jej eteryczne piękno. Druga była amazonką-boginią, wysoką i muskularną, jej ciemna skóra lśniła pod miękkim oświetleniem, ubrana tylko w przepaskę biodrową i pas ozdobiony piórami. Poruszały się z płynną gracją, ich obecność budziła szacunek i pożądanie.
„Witamy, panie Kofi”, powiedziała gejsza, jej głos melodyjnym szeptem. „Czekałyśmy na pana.”
Oczy Kofiego zalśniły mieszanką rozbawienia i intrygi. „Widzę, że Christine tym razem prześcignęła samą siebie.”
Amazonka-bogini wystąpiła naprzód, jej oczy intensywne i wyzywające. „Jesteśmy tu, by służyć panu, ale nie lekceważ nas. Zamierzamy sprawić, by ta noc była niezapomniana.”
Kofi zaśmiał się, jego głęboki głos odbił się echem w pokoju. „Nie chciałbym tego inaczej.”
Gejsza z gracją podeszła do boku Kofiego, jej ręce delikatnie poprowadziły go do pozycji klęczącej na miękkim futonie. Uklękła obok niego, jej palce rysowały delikatne wzory wzdłuż jego pleców. Amazonka-bogini ustawiła się za nim, jej duże dłonie chwyciły jego ramiona z siłą, która zaprzeczała jej uwodzicielskiej postawie.
„Rozluźnij się, Kofi”, zamruczała gejsza, jej oddech ciepły przy jego uchu. „Pozwól nam się tobą zająć.”
Kofi poczuł, jak napięcie w jego mięśniach topnieje pod ich połączonym dotykiem. Wargi gejszy musnęły jego kark, wysyłając dreszcze wzdłuż kręgosłupa. Jej język wysunął się, drażniąco wolno, gdy rysowała ścieżkę w dół do jego ramienia, jej zęby lekko przygryzające skórę.
Za nim amazonka-bogini zaczęła ugniatać jego ramiona, jej palce wbijające się w supełki napięcia. Nachyliła się bliżej, jej oddech gorący przy jego uchu, gdy szepnęła: „Gotowy na to, co będzie dalej?”
Odpowiedź Kofiego to niskie warknięcie oczekiwania. Dłonie gejszy zsunęły się na jego biodra, jej palce zręcznie rozpięły pasek i spodnie. Ściągnęła je do kostek, zostawiając go tylko w bokserkach. Amazonka-bogini podążyła za jej przykładem, jej silne dłonie wsunęły się pod koszulę, by zdjąć ją przez głowę.
„Połóż się”, poleciła gejsza, jej głos stanowczy, lecz kojący. Kofi posłuchał, wyciągając się na futonie, jego ciało całkowicie wystawione na ich zabiegi.
Gejsza uklękła u jego stóp, jej dłonie sunęły w górę po jego nogach, paznokcie lekko drapiące skórę. Dotarła do wewnętrznej strony ud i zatrzymała się, jej oczy spotkały się z jego. „Ufam nam, prawda?”
Kofi kiwnął głową, jego oddech przyspieszył, gdy anticypował to, co nadejdzie. Amazonka-bogini przesunęła się na jego bok, jej dłoń owinęła się wokół jego kutasa, delikatnie ścisnęła, zanim zaczęła powolny, celowy ruch głaskania.
„Dobrze”, ciągnęła gejsza, jej głos mruczeniem. „Bo zamierzamy sprawić, że poczujesz rzeczy, których nigdy wcześniej nie doświadczyłeś.”
Zmieniła pozycję, jej usta unosiły się tuż nad jego dupą, jej język wysunął się, by drażnić wejście. Oddech Kofiego zadrżał, jego ciało lekko się wygięło, gdy poczuł wilgotne ciepło na najbardziej wrażliwym miejscu. Amazonka-bogini wzmocniła uchwyt, zwiększając nacisk swoich ruchów, jej kciuk krążył wokół główki jego kutasa.
„Otwórz się dla nas”, szepnęła gejsza, jej głos kapiący uwodzeniem. „Wpuść nas.”
Umysł Kofiego wirował od doznań przepływających przez jego ciało. Czuł, jak język gejszy penetruje jego odbyt, wilgotny i natarczywy, podczas gdy ruchy amazonki-bogini stawały się intensywniejsze, jej dłoń poruszała się w rytmie bicia jego serca.