Schwytana
Wypijając ostatni łyk swojego rumu z colą, mocno z rumem, Erin podała stos dokumentów wysokiemu mężczyźnie siedzącemu obok niej na spotkaniu „Down & Dirty Dalliances”.
Gdy przekazywała dokumenty, mężczyzna potwierdził: „I jesteś pewna, że chcesz to zrobić?”
Erin wyprostowała ramiona i spojrzała mu prosto w oczy, odpowiadając: „Tak, proszę pana, cóż to za życie bez odrobiny przygody od czasu do czasu?”
Poczucie, że wszystkie oczy są skierowane na nią, sprawiało, że była zdenerwowana, a było już późno, więc po wykonaniu zadania na wieczór zabrała torebkę ze stołka obok i wyszła z baru, krocząc z poczuciem celu w stronę swojego samochodu po drugiej stronie parkingu.
Była więcej niż gotowa, jak myślała. Przez ostatnie trzy miesiące Erin wypełniała kwestionariusze, przechodziła wywiady, dostarczała profil medyczny i ocenę psychologiczną właścicielom klubu, aby przejść proces weryfikacji niezbędny do udziału w tym ekstremalnym klubie spełniania fantazji. Klub był bardzo tajemniczy i ekskluzywny, jednak krążyło wiele plotek o jego istnieniu i ekstremalnej naturze przygód, ale Erin została poinformowana przez innych członków, że nikt nigdy nie zrezygnował z klubu po przyjęciu. Być może nieco naiwnie Erin czuła się uspokojona przez wszystkich zadowolonych członków co do bezpieczeństwa takiego skoku w przygodę.
Uczestnicząc w kilku spotkaniach pełnych osób wybranych do doświadczeń lub czekających na swój numer, jej pewność siebie była wysoka, gdy składała wniosek. Jednak wszyscy przysięgli tajemnicę na temat tego, co naprawdę dzieje się podczas obiecanej przygody, jedyna udostępniona informacja to powtarzane zdanie: „bez względu na to, co się stanie, na końcu zawsze czujemy, że było warto.”
Erin nie zdawała sobie sprawy, że losowanie już odbyło się tego wieczoru i że ten ostatni stos zgód na odpowiedzialność wymagany do oficjalnego dołączenia do klubu był jedyną rzeczą stojącą między nią a „przygodą życia”. Zaskoczenie było jednym z jej życzeń, i na pewno czekała ją niespodzianka.
Nie przejechała nawet bloku, gdy zobaczyła błysk czerwonych i niebieskich świateł w lusterku wstecznym. „O cholera”, pomyślała, zdając sobie sprawę, że jej oddech prawdopodobnie wciąż śmierdział alkoholem, ponieważ jedynym drinkiem wieczoru był ten potrzebny do podpisania wszystkich tych dokumentów. Ale została przerwana, zanim mogła zacząć swoją wypróbowaną rutynę „panie oficerze, mogę wyjaśnić”.
„Wyjdź z samochodu, proszę pani”, warknął stanowczo duży mężczyzna w mundurze stojący obok jej auta, snop światła z Maglite ukrywał jego tożsamość.
Erin posłuchała i znalazła się przy wykonywaniu upokarzających zadań testu trzeźwości na poboczu w pełnym widoku innych uczestników „Down & Dirty”, którzy zwolnili, mijając po opuszczeniu tego samego parkingu. Myśląc, że na pewno przejdzie i zostanie odesłana, zszokowało ją, gdy oficer stanowczo stwierdził: „Będzie musiała pani ze mną pojechać”, zanim skuł ją i nieceremonialnie zaprowadził na tył swojego radiowozu z wciąż migającymi światłami.
Gdy odjeżdżali, Erin zauważyła, że okna i przegroda były całkowicie zaciemnione i nic nie widziała. Poczucie paniki wzrosło w jej gardle, serce zaczęło bić jak szalone, a skóra pokryła się drobną warstwą wilgoci z lęku ściskającego jej ciało. Przez chwilę była całkowicie sparaliżowana strachem, potem impuls walki wziął górę, zaczęła krzyczeć i kopać w siedzenie przed sobą. Krzyczała i kopała, aż głos stał się chrapliwy, a nogi ciężkie i obolałe, i właśnie gdy zaczynała ulegać wyczerpaniu, przegroda opuściła się o kilka centymetrów.
„Już skończyłaś?”, pytanie z przedniego siedzenia podkreślone krótkim śmiechem.
„Co się dzieje, dokąd mnie wieziecie?”, była jej odpowiedź.
„Jesteś winna jazdy po alkoholu i zostaniesz ukarana, ale sądy tutaj są zbyt pobłażliwe dla twojego typu – zadufanych, spiętych gospodyń z prawnikami, którzy wyciągają cię z wszystkiego – więc tonight bierzemy sprawy w swoje ręce. Zapnij pas, kochanie, obiecuję, że wrócisz zmienioną kobietą, jeśli wrócisz.”
Samochód pędził przez noc i po godzinie lub dwóch zatrzymał się, Erin słyszała stłumione głosy na zewnątrz, potem drzwi się otworzyły i została postawiona na nogi. Nosiła biały top racerback, piersi utrzymywane tylko przez wbudowany biustonosz i krótką spódniczkę pozostawiającą mało wyobraźni, jej normalnie idealne włosy zaczynały się puszyć w ciepłym nocnym powietrzu, a jaskrawo różowy pedicure był oprawiony w sandały thong na rzemykach. Zanim jej oczy dostosowały się do słabo oświetlonego parkingu, opaska na oczy została jej założona i została siłą wepchnięta na krzesło obok radiowozu.
„No, w tych butach daleko nie ujedzie”, powiedział mężczyzna o głębszym głosie niż ten, który ją tu przywiózł.
Erin usłyszała otwierający się bagażnik i dźwięk kogoś grzebiącego w pudełkach, „To nic, na pewno mamy jej rozmiar gdzieś tutaj.”
„Teraz stój spokojnie”, powiedziała inna głos. „To nie zaboli, do tego dojdziemy później!”
Erin poczuła, jak zdejmują jej sandały i grube skarpety wsuwane na stopy aż do kostek, potem sneakersy założone na stopy i sznurówki mocno zawiązane.
„Świetnie i ciasno, nie tak zabawne jak węzły, w które cię później związujemy!”
Gdy Erin próbowała zrozumieć, co się z nią dzieje, została podniesiona, spódniczka zdjęta i ciężki skórzany pasek owinięty wokół talii jak pas, a inna spódniczka przypominająca białą spódniczkę tenisową owinięta wokół niej. Gdy spódniczka była na miejscu, kajdanki zdjęto z bolących nadgarstków i każda ręka wsunięta przez nacięcia po boku spódnicy i schowana w kieszeniach wiszących po obu stronach skórzanego paska i zabezpieczona na nadgarstkach, tak że na pierwszy rzut oka wyglądało, jakby ręce miała przyszyte do kieszeni.
„Teraz idź do przodu.”
Erin nie widziała i z rękami związanymi trudno było utrzymać równowagę, ale zrobiła kilka niepewnych kroków naprzód, podczas gdy dwaj mężczyźni wymieniali spojrzenia, pokazując, jak bardzo cieszą się jej zmaganiem. „Jak daleko mam iść?”, zapytała.
„300 mil Erin, 300 mil…” była simultaniczna odpowiedź.
Zanim mogła zadać więcej pytań, mężczyźni wsunęli jej do ust plastikowe urządzenie trzymające szczękę na miejscu, tak że mogła wydawać tylko najcichsze pomruki i jęki.
Inicjowana
Trójka kontynuowała spacer po luźnej ścieżce żwirowej przez to, co wydawało się godzinami. Erin czuła palenie kwasu mlekowego w nogach, gdy zmęczenie zaczęło się ustalać. Zamknęła oczy pod opaską i czuła, jak zasypia z wyczerpania i dezorientacji spowodowanej tą pozbawioną zmysłów wymuszoną wędrówką. Potykając się kilka razy już obedła kolana i łokcie, jej oprawcy łapali ją w ostatniej chwili przed poważnym uszkodzeniem.
„Oto nasza pierwsza przerwa”, powiedział mężczyzna o głębszym głosie. „Zabierzmy cię do środka i zróbmy niewygodnie, co?”
Mężczyźni musieli nieść Erin po schodach do rustykalnej chaty i nie marnowali czasu w środku. Ręce uwolniono z skórzanych kieszeni tylko na tyle długo, by zdjąć top i odwinąć spódniczkę z talii. Podnieśli ją i położyli twarzą w dół na wypchanej powierzchni, ramiona dodatkowo przytrzymane przy bokach dodatkowym skórzanym paskiem, nogi rozciągnięte za nią i rozstawione tak szeroko, że bała się, iż jedno lub oba biodra wyskoczą ze stawu. Była prawie zbyt zmęczona, by przetworzyć ból wnikający w kończyny z blokady w tej pozycji.
Z rykiem bólu w uszach Erin ledwo słyszała otwierające się drzwi i straciła rachubę ile par kroków usłyszała wchodzących. „Wszyscy jesteście zaproszeni dziś wieczorem, by uczestniczyć w wyroku tej prawobrejki i cieszyć się sadzeniem ziaren sprawiedliwości, by przypomnieć tej damie, że lepiej przestrzegać zasad społeczeństwa”, zabrzmiał apel porządkujący od aresztującego oficera.
„Ta kobieta została przyłapana wychodzącą z Remy’s Tavern, gdzie spotykał się niesławny klub ‘Down and Dirty Dalliances’, pachniała rumem, była wyraźnie winna. Wezwę wszystkich zebranych tu do wymierzenia sprawiedliwości w tej sprawie.”
„Oznajmiamy ją WINNĄ i zasiejemy ziarna sprawiedliwości!” była hałaśliwa odpowiedź mężczyzn zebranych w chacie. Wtedy usłyszała nieomylny dźwięk mężczyzn zdejmujących pasy.
CMOK – dźwięk odbił się echem po pokoju, gdy pierwszy pas wylądował na prawym pośladku Erin. CMOK – kolejny cios na lewym, z plastikowym urządzeniem wciąż mocno wbitym w zęby jej gardło paliło od stłumionych cichych krzyków. Bicie trwało, pręgi wznosiły się od ramion do kostek, aż każdy uczestnik miał swoją kolej. Pokój wirował i Erin czuła, jakby spadała, choć była mocno przymocowana do powierzchni mebla, do którego ją przypięli.
Następną rzeczą, jaką wiedziała, była niesiona z powrotem z chaty i umieszczona w wozie.
Każdy Port w Burzy
Jej ciało pulsowało i czuła pieczenie skóry, gdy prześcieradło pokrywające ją ocierało się o pręgi przy każdym wyboju na ścieżce. Czuła swój zapach, ale nie wyczuwała, by mężczyźni wzięli z nią jakieś seksualne swobody, gdy była nieprzytomna. Przeszło jej przez myśl, czy to dobra wiadomość czy nie, po wszystkich odniesieniach „sadzić ziarna sprawiedliwości” przed biczowaniem – spodziewała się obudzić ociekająca spermą. Ciepło słońca było w większości odbijane przez jej przykrycie, jednak robiło się nieprzyjemnie ciepło w wozie, co uśpiło ją ponownie, zanim mogła zbyt długo rozmyślać.
„Robimy dobry czas, w tym tempie dotrzemy do następnej przerwy przed zachodem słońca.”
Erin obudziła się zszokowana kobiecym głosem dochodzącym z jednego z dwóch rowerów ciągnących wóz po szlaku.
„Obiecali jej 300 mil… Nie da się tego zrobić pieszo całą drogę, jeśli chcesz to zrobić w trzydniowy weekend. Właściwie, może powinniśmy przyspieszyć, by odpocząć na lunch…” inna kobieca głos stwierdziła, poganiając drugą rowerzystkę do zwiększenia tempa.
Erin dryfowała między świadomością a nieświadomością przez resztę podróży, budząc się całkowicie tylko po to, by przyjąć wodę i koktajl odżywczy podany przez słomkę w porze lunchu.