Inny Rodzaj Obowiązku

Dzień był łagodny i słoneczny, z otwartym i wielkim niebieskim niebem nad głową, z bryzą na tyle silną, by poruszyć włosy na czole, jeśli stanąłeś dokładnie dobrze. Idealny dzień, jakiego ktokolwiek mógłby sobie życzyć, a dzielnica korzystała z niego w pełni.

Starsze kobiety maszerowały szybko w dresach po chodnikach, dzieci goniły się nawzajem, biegnąc przez zraszacze. Młode matki stały w grupkach na podjazdach, plotkując i śmiejąc się, podskakując maluchy na biodrach, podczas gdy dzieci patrzyły wokół z szeroko otwartymi oczami pełnymi zdumienia, niektóre jeszcze zbyt małe, by utrzymać swoje zbyt duże głowy na zbyt niedoświadczonych szyjach.

Drugi Porucznik Roger Owens stał na ganku prostego i czystego domu, który wyglądał upiornie podobnie do każdego innego domu w dzielnicy podmiejskiej klasy średniej. Zatrzymał się na chwilę, by jeszcze raz rozejrzeć się, chłonąc wszystko. Roger nie myślał, że klasa średnia jeszcze istnieje. Heathersville było małym kawałkiem Ameryki, ulotnym amerykańskim snem, który wydawał się całkowicie zniknąć. To był najbardziej nienormalnie normalny miejsce, jakie kiedykolwiek widział, ani małe, zdewastowane miasteczko, ani tętniąca miejska rozległość, ale idyllicznie pomiędzy.

Ale nie po to tu był.

Marine podniósł swoją torbę i zszedł po podjeździe, ponownie sprawdzając, czy adres jest poprawny. Był. Zapukał do frontowych drzwi. Stał tam czekając kilka długich chwil, zanim wreszcie drzwi się otworzyły.

Zapach świeżego jedzenia unosił się w powietrzu z wnętrza domu, obietnice doskonałej kolacji. Kobieta w drzwiach wpatrywała się w niego. Była niską kobietą, może metr pięćdziesiąt siedem, co czyniło go o stopę wyższym od niej. Miała długie, proste włosy w kolorze czekoladowego brązu opadające lśniącą zasłoną na jej smukłe ramiona i plecy. Duże, szerokie oczy jak u sarenki w tym samym głębokim brązie co włosy wpatrywały się w niego, osadzone w sercowatej twarzy z małym, okrągłym noskiem i pełnymi, bujnymi ustami świeżo błyszczącymi. Nosiła prosty czarny jedwabny szlafrok, który choć mocno zawiązany i skromny, nie mógł ukryć voluptuoznego wybrzuszenia jej hojnych krągłości i zgrabnej talii.

Kobieta uważnie przyglądała się Rogerowi, studiując go. Stał w mundurze służbowym Marine, dobrze wyprasowanym i czystym w kolorach zielonym i khaki. Roger był wysokim, dobrze zbudowanym, sprawnym mężczyzną, szerokim w klatce i ramionach z silnymi, umięśnionymi ramionami. Był ciemnoskórym czarnoskórym mężczyzną, dobrze nosił mundur i miał zdolną aurę. Miał przystojną twarz w poważny, bezbłędny sposób, ogoloną z wojskowym cięciem na krótko.

„Pani Alice Tristan?” zapytał Roger.

„Tak”, odparła młoda gospodyni domowa z przedmieść. Wydawała się trochę nerwowa, niepewna. Roger pomyślał na chwilę, że musi być pomyłka. Potem jej czekoladowe oczy powoli przesunęły się po nim, naprawdę go teraz chłonąc, bezwstydnie śledząc sposób, w jaki guziki mundurowej koszuli przylegały do jego umięśnionej klatki i obejmowały górne ramiona. Mały, różowy język prześledził pełne błyszczące usta. Kolczyk błyszczał srebrem na różu jej przebitego języka.

„Wyglądasz dokładnie jak na zdjęciu”, powiedział Roger, mając to na myśli jako komplement.

Alice przełknęła ślinę, potem otworzyła drzwi szerzej. Roger wszedł do środka.

Dom był czysty, bardziej przestronny niż wyglądał z zewnątrz i stylowo, choć nieco skromnie urządzony. Miał feeling niedawno wprowadzonego się mieszkania. Zdjęcia zdobiły ściany w kilku miejscach. Uśmiechnięte twarze świeciły z małych nisz w regałach i stolikach.

Roger zauważył to wszystko tylko pobieżnie, na peryferiach. Jego uwaga była znacznie bardziej skupiona na młodej kobiecie przed nim, która czekała, aż Marine zamknie drzwi za sobą, potem zrzuciła szlafrok bez słowa.

Alice była błogosławioną kobietą. Jej piersi były hojne i soczyste. Siedziały wysoko i dumnie na klatce, z niezaprzeczalnie naturalnym wyglądem i uczuciem, ciężkie i dojrzałe i pięknym naturalnym kształtem kropli. Jej sutki były grube i różowe i przebite podwójnymi srebrnymi kółkami, czyniąc je jeszcze bardziej wystającymi z czubków piersi. Jej talia była szczupła i smukła, z lekkim kobiecym zaokrągleniem brzucha, które dodawało jej zmysłowości zamiast odejmować. Jej biodra były obfite i okrągłe, a uda zgrabne i solidne i gładkie, zwężające się w zaskakująco długie nogi jak na jej wzrost. Między tymi gibkimi udami, cipka Alice była łysa, pulchna i już błyszcząca lepkiego dowodu jej podniecenia.

Młoda zamężna kobieta uklękła przed Rogerem, który zauważył błysk stalowej obroży wokół szyi kobiety. „Moja służba jest twoja, Panie.”

Roger patrzył na nią chwilę, chłonąc ją. Klęczała dobrze, wyważona na palcach stóp z piętami jako podparcie dla jej idealnie okrągłego tyłka. Jej kolana były szeroko rozstawione, by bezwstydnie odsłonić puchate fałdy jej gładkiej cipki.

„Więc służ”, powiedział wreszcie. „Wiesz, co się oczekuje.”

I wiedziała. I to jak. Alice kiwnęła głową i wtedy była tam, klęcząc tuż u jego stóp. Jej małe, zdolne ręce rozpięły jego pasek i go zdjęły. Położyła go schludnie na bok, spojrzała w górę na niego, i wtedy rozpięła wyprasowane i chemicznie czyszczone spodnie jego munduru, rozpinając guziki i ciągnąc suwak w dół. Jej ręce były stabilne, pewne i miękkie.

Znalazła go wzwiedzionego, sztywnego i ciężkiego. Alice wyciągnęła pulsującego kutasa Rogersa, przesuwając bladą dłonią w górę i w dół po imponującej ciemnej długości, skóra gładka i miękka nad solidną twardością jego trzonu. Wyraz głodu przemknął po jej twarzy, a kobieta nie zdołała stłumić słyszalnego jęku.

Bez słów i chciwie, Alice pochyliła się, by przesunąć przebitą różowym językiem w górę i w dół po długości tego grubego czarnego kutasa. Kolejny jęk wyrwał się mimowolnie z tych pełnych ust, gdy po raz pierwszy posmakowała jego ciała. Jej ślina błyszczała na jego skórze, gdy obsypywała ustami i językiem hojną długość mięsa. Potem, bez wahania, Alice zanurzyła nabrzmiały kutas w usta, biorąc rozdęty grzybowy łeb do ust i ssąc mokro, jej pulchne ssaczki-kutasu usta rozciągnięte wokół obwodu główki kutasa Rogersa. Całe jego ciało napięło się, kurcząc się od ciepłego mokrego rozkoszy tego głodnego małego usta.

Gospodyni była głodna, wyraźnie, i zaczęła entuzjastycznie kiwać głową w górę i w dół na kutasie Marine’a, ssąc i mlaskając głośno i bez wstydu czy powściągliwości. Drżące mokre rzyganie bulgotało z ust Alice wypchanych kutasem, gdy wzięła nabrzmiały kutas Rogersa w dół swojej smukłej białej gardzieli. Nabrzmiała szerokość mięsa Rogersa rozciągała i wypełniała gardło Alice, odcinając jej powietrze i dusząc w sposób, który sprawiał, że jej cipka pulsowała niekontrolowanie.

Wkrótce potężne dłonie Rogersa były we włosach, trzymając jej głowę nieruchomo, a jego biodra pompowały mocno, by szorstko wbijać kutasa w ciasne, mokre granice jej ściskającej gardzieli. Alice klęczała tam, wpatrując się w niego szklistymi oczami, a jedna ręka ściskała umięśnione udo Rogersa, podczas gdy druga wsunęła się między uda i rozłożyła nabrzmiałe fałdy cipki wokół pompujących palców.

Alice dławiła się i krztusiła, ale odmówiła uwolnienia ciemnego, pysznego mięsa, którym się objadała. Roger używał tej dziwki z przedmieść dla swojej przyjemności, waląc jej w twarz, aż usta spuchły i długie sznury śliny zwisały niedbale z ust i podbródka, kapiąc na podskakujące, kołyszące się cycki. Cały czas Alice patrzyła na niego, łzy spływające z oczu po zaczerwienionych policzkach, i nigdy nie zrobiła nic innego niż ssać, dławić się i jęczeć gwałtownie wokół jego kutasa.

Gwałtowne rżnięcie gardła było po prostu za dużo, za dobre, i Roger doszedł w nagłym przypływie. Jego ciało zesztywniało, palce zacisnęły się mocniej na jej skórze głowy, gdy biodra wyskoczyły do przodu, grzebiąc kutasa w tej ściskającej małej gardzieli, i doszedł. Jego nasienie wystrzeliło, gęste i gorące i lepkie, chlapiąc w wielkich strumieniach, by pokryć gardło i brzuch Alice ciepłem. Doszedł, aż jej usta były pełne, potężna mieszanka mięsa i spermy tańcząca po całej jej języku i wyciekająca z rogów jej nadmiernie rozciągniętych ust, spływająca po podbródku w lepkie białe grudki. W końcu, oszołomiona brakiem powietrza, Alice szarpnęła się w tył, dysząc i charcząc i jęcząc, gdy ostatni strumień gęstej spermy Rogersa chlusnął na jeden policzek.

Alice upadła do tyłu, dysząc i drżąc, wpatrując się w nieznajomego przed sobą. Czuła jeszcze, jak jego kutas rozciąga jej gardło, smakowała jego esencję, a zapach jego nasienia był wszystkim, co mogła przetworzyć. Młoda brunetka patrzyła w górę na wysokiego marine’a przed sobą, a jej ręka pracowała szaleńczo między szeroko rozstawionymi nogami, podczas gdy druga zbierała spermę z twarzy i ssała czyste palce. Wydała ochrypły krzyk, gdy gwałtownie doszła, jej plecy unosząc się w pięknym łuku, gdy krzyczała swoje rozkosze ze spermą Rogersa tańczącą na języku.

Wydojona, Alice upadła na podłogę, dysząc i drżąc. Lekka warstewka potu pokrywała jej ciało i patrzyła na Rogersa bez naprawdę go widząc. Roger schował swojego błyszczącego śliną kutasa z powrotem do spodni, potem rozpiął koszulę na guziki i zdjął ją, pozwalając jej spaść, tak że stał tylko w czysto wyprasowanych spodniach i podkoszulce.

Po pozwoleniu sobie na chwilę powrotu na ziemię, Roger delikatnie szturchnął rozczochraną kobietę czubkiem buta. Alice się poruszyła, potem wreszcie zebrała się i usiadła. Zebrała wyrzuconą koszulę Rogersa, złożyła ją schludnie i skrupulatnie, potem położyła ją z jego paskiem, zanim spojrzała w górę na niego z miejsca na podłodze.

„Dziękuję, Panie, za dar twojego kutasa i spermy. Jesteś głodny? Kolacja powinna być wkrótce gotowa.”

„Kolacja byłaby świetna. Nie miałem prawdziwej kolacji od czasu wyjazdu na misję”, odparł Roger z skinieniem.

„Tędy, proszę”, odparła Alice. Wstała z gracją i odwróciła się, prowadząc Rogersa korytarzem do jadalni. Roger podążył za nią w milczeniu. Albo przynajmniej, jeśli nic innego, podążył w milczeniu za jej dupą, która kusząco się kołysała i falowała, szorstka i jędrna i mięsista i błagająca o złapanie i ugniatanie i…

„Panie?”

Roger zatrzymał się gwałtownie, prawie wpadając na niską kobietę, która patrzyła na niego. Spojrzenie, którym go obdarzyła, było niewinnie pytające, ale drgnięcie kącika ust było psotne i przebiegłe, i wiedział, że został przyłapany na gapieniu się.

„Zapytałam, czy chcesz usiąść tutaj, podczas gdy dokończę twoją kolację.”

Roger cicho zachichotał i podrapał się po karku. „Proszę. Tu będzie dobrze.”

Alice wyszła z pokoju i wróciła chwilę później z zimnym piwem. Odkręciła kapsel i podała mu, potem cofnęła się do kuchni.

Roger pociągnął długi łyk zimnego piwa i westchnął z rozkoszy. To było dobre piwo.

Marine pomyślał, że to najdziwniejszy powrót do domu, jaki kiedykolwiek miał. Nie że mógł narzeka ć na wyniki do tej pory. Mimo to. By odwrócić uwagę od myśli, rozejrzał się po małej jadalni, biorąc w niej wystrój i zdjęcia na ścianie. Większość z nich była Alice i jej męża. Różne ujęcia ich razem, jej pysznie zakrzywione ciało owinięte ramionami mężczyzny. Wyglądała szczęśliwie, tam. Zastanawiał się, jak dawno temu była szczęśliwa z nim.

Alice podała mu wyborną kolację, najlepszą, jaką Roger pamiętał od dawna. Idealnie usmażony stek ribeye z pieczonym słodkim ziemniakiem, polanym masłem i brązowym cukrem, i kubek świeżej zupy brokułowo-cheddarowej z chlebem czosnkowym do wycierania zupy. Roger pożerał posiłek z entuzjazmem, podczas gdy Alice patrzyła z zadowolonym uśmiechem.

Roger wytarł usta, gdy Alice zebrała naczynia i zaniosła je do kuchni. „Kurde. To było niesamowite”, powiedział, ocierając usta serwetką.

„Cieszę się, że ci smakowało, Panie”, uśmiechnęła się Alice z kuchni. Wszystko, co nosiła, to fartuch, a gdy Roger zajrzał zza rogu, widział bujny wybrzuszenie jej idealnego bubble butta wystającego zadziornie, gdy pochylała się nad blatem, by myć naczynia. Marine zaczął szybko obliczać, ile czasu zajmie, nim żołądek się uspokoi…

Wieczór zaczął zapadać na zewnątrz, ostatnie promienie słońca przeszywające szczeliny w zamkniętych żaluzjach, sygnalizując koniec tego idealnego dnia, którym dzielnica tak się cieszyła. „To miłe miejsce. Zakładam, że nie dzieje się tu zbyt wiele ekscytującego, ale jest miłe. Spokojne. Czyste.”

Alice wyszła z kuchni i wpatrzyła się w niego na chwilę, jej duże oczy sarenki zamyślone. Potem weszła do jadalni i, odsuwając stół trochę, wspięła się na kolana Rogersa. Usiadła okrakiem na nim, ręce opierając na jego silnych ramionach, gdy jej nagi seks przyciskał się do jego krocza, najwyraźniej nie dbając, jak ociekanie jej śliskiej cipki plamiło jego czyste spodnie mundurowe.

„Nie zawsze tak czyste”, mruknęła.

Duże ręce złapały jej zakrzywione biodra, ściskając, palce wbijające się w skórę. „Wciąż nie jestem pewien, czy rozumiem tę rzecz z wymianą władzy. Nie zrozum mnie źle… łapię pomysł… po prostu nie widzę pełnego obrazu.”

Alice teraz ocierała się o niego, wciskając cipkę w nabrzmiałą, twardą długość wielkiego czarnego kutasa Rogersa przez spodnie, jej łechtaczka muskająca materiał i gryzącą te grube, pełne usta. „To w porządku. Widzisz dość, myślę. Służę. Bo to mnie uszczęśliwia. Bo mnie spełnia. Bo taka jestem. I jest naprawdę trudno mi służyć, teraz gdy on odszedł.”

Roger podniósł ją i posadził na stole. Oparła się na łokciach, rozkładając nogi dla niego, odsłaniając swój miękki, nabrzmiały seks, jej fałdy gładkie i różowe i błyszczące od potrzeby. Spojrzał w jej twarz. Górne światło błyszczało na stalowej obroży wokół szyi kobiety. Nie był zbyt doświadczony w świecie wymiany władzy, ale wiedział dość, by wiedzieć, co ta metalowa obręcz wokół jej pięknej szyi reprezentowała, przynajmniej częściowo. Poddanie i ustępowanie były sposobem Alice na kochanie i życie. Spojrzał w jej uroczą twarz, zobaczył poddanie tam. To wystarczyło.

Roger szybko się rozebrał, zdzierając resztę ubrań tak szybko, jak mógł. Nigdy nie nienawidził sznurówek swoich butów bardziej niż wtedy.

Przeszkoda ubrań usunięta, Roger przesunął palce wzdłuż błyszczącej szparki Alice. Jej wargi rozchyliły się szczęśliwie pod jego grubymi palcami i jęknęła, jej plecy wyginając się, gdy biodra wiły się i drgały po stole. Wbił palce w nią, niezbyt delikatnie, i Alice ożyła, piszcząc i jęcząc i wciskając cipkę mocno w jego sondujące palce. Jej oczy były ciemnymi, błyszczącymi kałużami pożądania. Jej ręce uniosły się, na chwilę obejmując własne hojne piersi, gdy wiła się na jego wbijających się palcach.

Roger zrobił to, co przychodziło naturalnie. Wziął to, co tak desperacko musiała dać, używając ciała młodej panny młodej dla swojej przyjemności. Jego palce pracowały głęboko i szorstko w niej, wbijając się i wychodząc z jej śliskiego, chlupoczącego seksu, czując mokrą i ściskającą teksturę jej różowego rdzenia. Alice dyszała, biodra undulując erotycznie, gdy gryzła miękką wargę. Jej sutki pulsowały, a łechtaczka płonęła, i te silne palce w niej sprawią, że się rozpadnie, jeśli tylko będą kontynuować trochę dłużej, trochę dłużej… o tak, właśnie tam! Boże, mocniej, tak, wytrzymam, wytrzymam wszystko, nie bój się!

Z mokrym plaśnięciem, Roger wbił trzeci ciemny palec w nasączoną cipkę Alice, pracując nimi wszystkimi do środka i na zewnątrz jej ściskającego, drżącego otworu z determinacją. Alice napięła się i zesztywniała, i nagle wygięła się z wysokim zawodzeniem, drżąc jak liść w głębokim, gwałtownym orgazmie. Jej cipka ociekła plaskiem dziewczyny-kumu na stół pod jej dupą.

Stół był lepki, mała kałuża błyszcząca i śliska, dokładnie jak uda dyszącej kobiety.

Picture of Secret Sex Story

Secret Sex Story

Dodaj komentarz