Pakt z Ciemnością

W oddali słyszałem słabe szczekanie psa. Oczywiście bezdomny, taki, który wędrował po cichych ścieżkach z ziemi wyżłobionych przez wieś. O tej porze wszyscy spali. Wszyscy oprócz mnie. 

Zatrzymałem się na chwilę, gdy usłyszałem szelest liści za sobą, upewniając się, że tej nocy nikt ciekawski nie podąża za mną. Ta noc była ważna i nie mogłem pozwolić na żadne przerwy. Idąc przez martwą trawę i wytężając wzrok, by przebić ciemność, myślałem o pierwszym razie, kiedy odbyłem tę podróż.

*

Była późna jesień, dokładnie dwa tygodnie temu. Był środek dnia, kiedy po raz pierwszy wkroczyłem do lasu, objuczony torbami pełnymi jedzenia i zaopatrzenia. Miałem dostarczyć to do uzdrowiciela wsi, samotnego mężczyzny o imieniu Rashad. Tego dnia było szczególnie zimno, a pamiętam, że kiedy wszedłem do chaty Rashada, nie mogłem nie zauważyć, jak gorąco było. Spojrzałem na kominek i cicho zauważyłem, że wyglądał tak samo jak te w kwaterach w mieście. 

„Jest dość ciepło, nie?” zauważyłem, zrywając z siebie kokon szmat, który mnie grzał.

Rashad spojrzał na porzucone warstwy, zanim podniósł wzrok na mnie z bladym uśmiechem, „Przypuszczam, że  jesteś po prostu zimna, prawda?”

Utrzymałem jego spojrzenie przez chwilę, zanim odwróciłem wzrok, „Przypuszczam, że tak.”

Rashad podał mi ciepły kubek, „Widzę, że przyniosłeś moje rzeczy. Dziękuję, wiem, że podróż może być trudna, a dziś jest dość zimno.  Usiądź i odpocznij.” Usiadł naprzeciwko mnie i ostrożnie pociągnął łyk z kubka, zanim znów przemówił. „Nie sądzę, żebym cię wcześniej spotkał.”

Potrząsnąłem głową, „Nie, to moja pierwsza podróż tutaj.”

Siedzieliśmy w milczeniu przez chwilę. Oczekiwałem, że Rashad będzie wiele cykli starszy ode mnie, ponieważ był uzdrowicielem, ale nie mógł być starszy ode mnie o więcej niż kilka pór roku. Zamiast pomarszczonego i wijącego się mężczyzny był wysoki, chudy i siedział wyjątkowo prosto. Jego ciasno skręcone włosy były długie i zdawały się otaczać głowę puszystą aureolą. Broda sięgała za brodę, ale była skrupulatnie przycięta do lekkiego szpica. Kiedy Rashad odchylił się do tyłu w promienie słońca, jego brązowe oczy zdawały się świecić jak gorące szkło. 

„Jaka jest twoja rola w mieście?” zapytał niedbale. 

„Opiekuję się zwierzętami gospodarskimi”, odpowiedziałem.

Rashad kiwnął głową, „Więc wykonujesz pracę męczącego rodzica opiekującego się dziećmi, stoickiej położnej wprowadzającej życie na świat, jesteś człowiekiem gleby jak farmer. A czasem jesteś żniwiarzem życia.”

„To romantyczny sposób patrzenia na to”, powiedziałem sucho, zanim pociągnąłem łyk z kubka, który mi podał. Napój w środku był gorący i przyprawiony, ale gorzki. Stłumiłem impuls, by zrobić minę obrzydzenia.

Rashad roześmiał się, „To w mojej naturze, jako uzdrowiciela, zauważać rzeczywistości ludzi. Musimy myśleć romantycznie, jak to opisałeś, by zrozumieć ich ból i pociechę. Myślę, że rozumiesz, jak to jest, prawda? Jestem pewien, że musiałeś uspokoić starą kozę, taką daleko poza swoim prime, do śmierci. Ty na chwilę jesteś samym żniwiarzem. Czy myślisz, że z ludźmi jest inaczej?”

Wzruszyłem ramionami, próbując ukryć mój dyskomfort. „Chyba nie.” 

Rashad pochylił się do przodu i zaoferował współczujący uśmiech, „Przepraszam, wiem, że te rzeczy nie są łatwe do omówienia. Ale wiesz tak dobrze jak ja, że ciężar tych rzeczy jest… trudny do niesienia.” Wziął długi łyk z kubka i zachęcił mnie do tego samego. 

Gdy starałem się uprzejmie pić gorzką herbatę, Rashad kontynuował, „Na przykład, wiem, że Ozar, mężczyzna, który posiadał farmę, na której pracujesz, umarł okropnie z powodu choroby kilka dni temu. Tragiczne, nie?”

Ścisnąłem kubek mocno i zmusiłem się do uśmiechu, zdoławszy tylko lekkie skinienie w zgodzie. 

Rashad kiwnął głową ze mną, „Umarł sam w swoim domu, pokryty własnym gównem i wymiocinami, bo był zbyt głupi, by wziąć lekarstwo na żołądek. Tragiczne, ale w ten sam sposób, w jaki głupia koza umiera w pułapce, bo jest zbyt agresywna, by pozwolić ci ją uwolnić.” 

Poczucie ulgi spłynęło nade mną i odchyliłem się na krześle. Rashad wydawał się mieć więcej sensu niż większość ludzi w Gray Oaks, zwłaszcza jeśli widział ironię w śmierci Ozara tak samo jak ja. „Ozar był kawałkiem śmiecia”, wyznałem, „płacił mi ułamek tego, co zasługiwałem.”

Rashad kiwnął głową, „Okropny człowiek. Widzę teraz, że nie ma dziedzica swojej własności, a jednak starsi w Gray Oaks nie chcą jej oddać tobie. Dlaczego?”

Wziąłem głęboki łyk z kubka i starałem się przełknąć ziarniste resztki, zanim odpowiedziałem, „Chcą podzielić zyski między siebie. Pochodzę spoza miasta i natknąłem się na tę dziurę kilka cykli temu, nie jestem powiązany. Trzymałem się z boku i oszczędzałem pieniądze, by wziąć prom stąd. Bez względu na to, słusznie ta ziemia powinna należeć do mnie, bo jestem ostatnią żywą osobą na posesji.”

Rashad potarł dłonie, „Nie jesteś tylko pokorny, ale uczciwy, czegoś, czego nie można powiedzieć o reszcie ludzi tutaj. Jestem głównie wędrowcem i spędziłem prawie dwa cykle w Gray Oaks, i mogę z pewnością powiedzieć, że to gnijąca pustynia fałszywej wyższości, która rodzi ignorancję. Większość ludzi, których tu widzę, i tak umiera, i chcesz wiedzieć dlaczego? Odwracają nos od mojej pracy, bo nie jestem człowiekiem społeczności i nie uczestniczę w ich ucztach i rytuałach. Powiedz mi Osiris z Arillii, dokąd chcesz uciec?”

Zamarłem i nagle usiadłem prosto, „Nigdy nikomu nie powiedziałem, skąd jestem.”

Patrzyliśmy na siebie przez chwilę. Wyraz twarzy Rashada był spokojny, ale rozbawiony. „Wiem”, odparł gładko.

„Skąd więc wiesz?”

Rashad wstał, „Wiem wiele rzeczy. Na przykład, kiedy miałeś jedenaście lat, podnieciłeś się podczas nocowania w chacie twojej przyjaciółki Celeste i patrzyłeś, jak jej starszy brat rozbiera się na noc z drzwi. Do dziś podnieca cię zapach cedru, prawda?”

Spojrzałem na niego i próbowałem znaleźć głos, ale zawahałem się. Mimo paniki wciąż czułem się przyklejony do siedzenia. 

Rashad podszedł bliżej i przyłożył miękki palec do moich ust, „Nie musisz mówić. Musiałeś tyle walczyć i bronić się, nie jestem tu, by osądzać. Tego samego nie można powiedzieć o twoim ojcu, on jest powodem, dla którego jesteś w Gray Oaks, prawda? Przybyłeś tu bez niczego po tym, jak przyłapał cię i brata Celeste w stodole.” Rashad klasnął zębami i odgarnął zbłąkaną lok z mojego czoła, „Taka zdolna osoba uwięziona w królestwie idiotów. Pracowałeś ciężko z ojcem i zostawił cię z niczym, podobnie jak Ozar i reszta Gray Oaks.”

„Skąd wiesz wszystkie te rzeczy?” powtórzyłem. 

Rashad uklęknął przede mną i wziął moje ręce w swoje, „Czy to ma znaczenie? Powiedziałem ci, uzdrowiciele muszą znać rzeczywistości osoby, by ją uleczyć. Spotkałem wszystkich w tej wsi i jesteś jedynym, który nie jest ślepą owcą podążającą za wiatrem. Jesteś tym, który może być uratowany.”

Ciepło jego rąk i sposób, w jaki jego kciuki powoli krążyły po moich, zaczęło sprawiać, że moje ciało rozkwitało ciepłem. Rashad patrzył na mnie z uroczym uśmiechem na ustach. Patrzyłem na rytmiczny ruch jego szerokiej klatki piersiowej unoszącej się i opadającej podczas oddychania. Chociaż nie był tak blisko, czułem jego ciepły oddech na odsłoniętej części mojej szyi.  Jak to możliwe? Próbowałem skierować mój głodny umysł z powrotem do rozmowy, „I od czego miałbyś mnie uratować?”

Rashad prychnął, „Ozar umarł we własnym brudzie, bo nie wierzył w medycynę. Oszukiwał cię z pieniędzy, a wszyscy w tej wsi widzą cię jako obcego degenerata, który całuje wszystkich dziedziców Kapłanki. Och tak, słyszałem o tym też. Ale jak powiedziałem wcześniej, nie jestem tu, by osądzać. Chcę cię wyzwolić.”

„I jak to zrobimy?”

Rashad zaczął przesuwać palcami po moich nadgarstkach, „Zapytałem, dokąd chcesz iść, zacznijmy od tego.”

Uśmiechnąłem się i zacząłem pocierać dłońmi w górę i w dół po długości jego umięśnionych ramion, podekscytowany pomysłem opuszczenia Gray Oaks, „Nie zaplanowałem tak daleko, po prostu chcę się stąd wydostać.”

Zaśmiał się cicho, „Pilność zaciemnia kierunek. Powiedz mi Osirisie, kiedy leżysz w łóżku nocą, dręczony agoniami samotności i pożądania, o czym marzysz?” Rashad zaczął przesuwać ręce po moich nogach, zatrzymując się w połowie, gdy znów zaczął bezcelowo kreślić, „Marzysz, by ktoś przyszedł cię uratować, jak powinien był zrobić dawno temu. Ktoś, kto… zabierze cię do raju.” 

Zacząłem ciężko oddychać, czując, jak ciepło podniecenia promieniuje przez całe moje ciało. Każdy nerw mrowił i czuł się jakby w ogniu.  Zacząłem mówić, ale Rashad położył palce na moich ustach, „Shhh, po prostu słuchaj. Dopiero co mnie spotkałeś, a ja jestem jedyną osobą, która zna cię takim, jakim naprawdę jesteś. Jesteś żądną stworzeniem pełnym życia i rozumu uwięzionym w granicach ignorancji i osądu. Chcę otworzyć twój umysł. I możesz dokonać wyboru po tym, jak skończymy tutaj. Herbata, którą ci dałem, wkrótce zadziała, i pokażę ci swoje prawdziwe ja.”

Rashad pochylił się i pocałował mnie, jego pulchne usta przyciągnęły mnie bliżej do swojego ciała i przycisnęły z poczuciem pilności. Czuło się, jakby chciał nas stopić w jedno. Owinąłem ramiona wokół jego szerokich ramion, gdy podniósł mnie z łatwością. Gdy owinąłem nogi wokół jego talii, palce Rashada prześlizgnęły się przez moje włosy, aż chwycił garść. Nagle szarpnął moją głowę do tyłu z siłą i jego głos zagrzmiał głośniej niż ludzko możliwe, przechodząc w zniekształcony głęboki ton. „OTWÓRZ OCZY OSIRISIE I UJRZ MNIE TAKIM, JAKIM NAPRAWDĘ JESTEM”

Gdy moje powieki otworzyły się z trzaskiem, ujrzałem tysiąc twarzy przesuwających się i zmieniających kształt, każda równie przerażająca i piękna jak poprzednia. Długie, skręcone rogi po obu stronach jego głowy wyciągały się ku sufitowi i zdawały się ciągnąć nieskończenie w ciemność. Jego tułów był nieludzko szeroki i umięśniony, pokryty plamami zwiniętych czarnych włosów. Jego nogi zostały zastąpione przez parę ciężkich kopyt pokrytych łąką idealnie zadbanych, długich włosów. Wyrastający z jego skręconej grzywy cielesnej, jak monolit godny bogów i gwiazd powyżej, był jego pulsujący kij; opleciony ciemnymi żyłami i błyszczący z podniecenia.

Osirisie, ciele ziemi, przyszedłem do ciebie jako on, Książę Rozkoszy i Ciemności. Nie bój się, bo pragnę cię pobłogosławić rzeczami, których twój umysł nie może pojąć. Ty i ja jesteśmy jednym, opiekunami i żniwiarzami nieistotnego życia. Co czeka cię poza Gray Oaks, to raj pełen twoich najciemniejszych życzeń i najgłębszych pragnień. Nie proszę, byś teraz zawierał umowę, ale byś oddał mi swoje ciało i umysł, abym mógł dać ci smak tego, co nadejdzie. Czy akceptujesz?”

Rashad puścił ramię z mojej talii, a moje ciało unosiło się eterycznie przed nim. Byłem trzymany na miejscu tylko przez garść włosów, którą trzymał w ręce. Widmowe przesuwanie się jego cech zaczęło mnie zawodzić, i zamknąłem oczy. „Przerażasz mnie.”

Głęboki głos Rashada zagrzmiał w sposób przypominający śmiech, „Jest normalne bać się. Jak powiedziałem wcześniej, wszyscy jesteśmy jak zwierzęta, przerażeni tym, czego nie znamy. Otwórz oczy, kiedy do ciebie mówię.” Zrobił pauzę, gdy jego twarz leniwie wróciła do tej, którą spotkałem wcześniej w ciągu dnia, „Lepiej podjąć ryzyko niż żadnego nie podjąć. Pozwól mi cię uratować, jak ktoś powinien był zrobić cykle temu. Pozwól mi pokazać ci, jak czuje się prawdziwa wolność i błogość.”

Utrzymywał mój wzrok. Jego kiedyś brązowe oczy zdawały się pochłonięte ogniem z najgłębszych jam piekła. Ręka trzymająca moje włosy promieniowała ciepłem i zdawała się palić i powodować pęcherze na każdym nerwie mojego ciała. Moje oczy przesuwały się w górę i w dół po jego ciele, zatrzymując się na jego ogromnym, pulsującym kutasie, próbując zrozumieć, co naprawdę oglądałem. Rashad podniósł rękę, która teraz wydawała się większa niż moja głowa, i delikatnie pogładził bok mojej twarzy. Jego palec przeszedł wzdłuż linii szczęki, zanim wsunął go do moich ust. Ssałem go delikatnie przez chwilę. Rashad wydał westchnienie z głębokości klatki piersiowej. Wibracje jego głosu sprawiły, że moje ciało zadrżało. Jego palec zahaczył o wnętrze mojego policzka, gdy przyciągnął mnie bliżej, moje ciało dryfujące bez wysiłku do niego, aż staliśmy nos w nos. Zapach cedru i palącego się drewna szczypał w nozdrza, wypełniając mnie taką podnieceniem, że czułem, jakby miałem pęknąć. Wiedziałem, że nie mam wyboru.

„Akceptuję”, wyszeptałem niezdarnie przez chwyt na moich ustach.

Rashad uśmiechnął się, jego cechy zanikły w chmurze nieskończenie zmieniających się twarzy, każda równie przerażająca, ale urzekająca jak ostatnia. Jego chwyt na moich włosach poluzował się i wyciągnął ręce przed siebie. Nagle zostałem trafiony siłą tysiąca wiatrów, zanim wylądowałem na amortyzowanym materacu w jego tylnym pokoju. Gdy jego ciężkie kopyta dudniły głośno w moją stronę, patrzyłem, jak powodowały, że jego kutas kołysze się wściekle w przód i w tył, uderzając o wewnętrzną stronę ud i brzuch. Zacząłem się rozbierać, gdy Rashad podniósł rękę. Gdy przemówił, jego mimika twarzy zamarła w jednej wyraźnej twarzy.

„Chcesz zobaczyć sztuczkę?” zapytał. 

Zanim mogłem odpowiedzieć, pstryknął palcami. W jednej chwili wszystkie moje ubrania zostały zerwane z ciała i rzucone niedbale po pokoju. Zasłoniłem się, nieśmiały z nagłej nagości. Rashad pochylił się i chwycił obie moje kostki, zanim szarpnął mnie na skraj łóżka. Uklęknął z ciężkim hukiem i zarzucił moje nogi na swoje ramiona. 

„Spójrz na mnie”, rozkazał zza moich ud. 

Spojrzałem w dół, by zobaczyć nawiedzającą twarz Rashada wracającą do jednej, zanim wysunął język. Był nieludzko długi i zaostrzony w ostry widelec na końcu. Zamachał nim żartobliwie w przód i w tył, podczas gdy jego oczy wierciły się w moich. Pochylił się, jego język zaczął tańczyć w przód i w tył, widelec przebiegając po obu stronach mojego opuchniętego łechtaczki. jęknąłem z rozkoszy i przycisnąłem się mocniej do niego. Jego język zaczął smagać mocniej, biczując w dół i z powrotem w górę, zanim znów zakręcił. 

„Dokładnie tak”, wyszeptałem, chwytając garść jego szorstkich włosów.

Rashad szarpnął moje ciało mocniej do swojej ust, a choć doznania wydawały się zbyt wiele naraz, nie mogłem się jeszcze zmusić do prośby o litość. Trzymałem jego głowę tak mocno, jak mogłem, owijając nogi wokół szyi, jakby zamierzałem go zabić. Moje ciało zaczęło drżeć i wirować przeciwko niemu, podniecenie zaczęło rosnąć. Rashad zdawał się to wyczuć, bo zwolnił do rytmicznego wirowania, jego język ebb i flow po każdej pulsującej części błagającej o jego dotyk. Spojrzałem w dół i nasze oczy spotkały się ponownie. Podnosząc głowę odrobinę, druga język wysunął się z jego ust, grubszy i głęboko rozwidlony. Poczułem, jak moje serce pomija uderzenie i zmusiłem się do utrzymania jego spojrzenia, choć strach zaczął narastać.

„Nie bój się. W tej chwili jestem tu, by służyć ci poza twoimi najdzikszymi snami. Twój umysł będzie potrzebował chwili, by nadążyć za sercem.” Chociaż Rashad nie mówił, jego głos brzmiał wyraźnie w moim umyśle. Patrzył, nie mrugając, czekając na odpowiedź. 

Skinąłem głową w milczeniu i odchyliłem głowę do tyłu. Zanim mogłem się przygotować, poczułem, jak jego grubszy język ostrożnie wsunął się we mnie, naciskając i badając reakcję. Zsapnąłem i pociągnąłem za prześcieradła, wyginając plecy, błagając o więcej. Powietrze zostało wyrwane z moich płuc, gdy wsunął się głębiej, obwód jego drugiego języka niemożliwie wielki. Widelec wirował i toczył się wewnątrz, naciskając na moje ścianki i wypełniając mnie głębiej. Potem zaczął powoli pompować językiem do wewnątrz i na zewnątrz.  Jęcząc z rozkoszy,  patrzyłem na Rashada. Nigdy nie oderwał ode mnie wzroku, jego krwistoczerwone spojrzenie skupione na moim za każdym razem, gdy zerkałem w dół. 

„Nie udawaj takiej nieśmiałej teraz, wiem, że jesteś tak głodna więcej. Widzę to w twoich oczach, zdesperowana, by być wypełnioną jeszcze bardziej, choć nie możesz pojąć, jak twoje kruche ciało to zniesie. Jesteś słaba, ale złamię cię i uczynię silniejszą.”

Jego drugi język zaczął mnie walić szybciej, każdy cios mocniejszy od poprzedniego. Patrzyłem, jak twarz Rashada zaczyna dryfować z powrotem w nieskończone cykle wyrazów. W świetle zachodzącego słońca pokój zdawał się stać w płomieniach. Wszystkie kolory wydawały się jaśniejsze i bardziej żywe. Przy każdym wstrząsie mojego ciała iskry światła wydobywały się z wszystkiego wokół mnie. Poczułem, jak moje kończyny blokują się i zaczynają spazmować z groźbą orgazmu. Rashad powoli wyciągnął języki ode mnie i zwinął je do ust. Klasnął zębami współczująco, przesuwając palcami po mojej wewnętrznej stronie uda.

„Jesteś taka niecierpliwa”, ubolewał, chodząc wokół łóżka, aż jego pulsujący kutas był centymetry od mojej twarzy, „Nawet tego nie spróbowałaś, a już ślini się i jęczy, by dojść. Jeśli jesteś taka głodna, otwórz usta, żebym mógł cię nakarmić.”

Przewróciłem się na brzuch i posłuchałem. Gdy spojrzałem w górę na jego nawiedzającą twarz, mogłem zobaczyć złośliwy uśmieszek poza płynnym kurtyną wyrazów. Jedyną niezmienną rzeczą u Rashada były jego oczy, które patrzyły nieprzerwanie w dół na mnie. Pociągnął moje włosy z powrotem do pięści i skierował moją głowę w dół, rozciągając moje usta poza to, co możliwe. Gdy pchnął biodra ku mnie, wsunął się łatwo, aż przycisnął do tyłu mojego gardła. Zacząłem się dławić i cofać, ale Rashad trzymał moją głowę mocno w dół i wydał cichy jęk. Pchnął kilka razy przeciwko tyłowi mojego gardła, zanim pociągnął moją głowę z dala. Sapnąłem po powietrze, gdy grube linie śliny spływały po moim podbródku i klatce piersiowej. 

„Oddychaj nosem, ty chciwa mała świnko.” Rashad powiedział łagodnie, szarpiąc moje włosy do tyłu, „Teraz, otwórz usta dla mnie.”  Z szafki nocnej wziął kubek i napełnił usta jego zawartością, zanim splunął do moich i uszczypnął moje usta zamknięte. To była herbata z wcześniej, i walczyłem z impulsem, by się zakrztusić na smak. Chwyt Rashada na moich włosach zacisnął się, „Wypij to.”

Gdy przełykałem, zabrał ręce od moich ust i napełnił usta herbatą ponownie, ale tym razem pochylił się i splunął na moją twarz i zaczął wcierać ją szorstko w moją skórę.

„Będziesz potrzebować całej tej herbaty na to, co zamierzam ci zrobić.”

Zanim mogłem odpowiedzieć, zahaczył palcem o moje policzki i szarpnął moje usta otwarte, zanim pchnął się z powrotem do środka. Zaczął pompować, trzymając moją głowę mocno na miejscu. Jego jaja stukały o moje gardło, jakby ponaglały mnie, by pozwolić mu wejść głębiej. Próbowałem rozluźnić gardło i zmusiłem usta w dół, aż mój nos przycisnął się do jego puszystych, szorstkich włosów. 

Rashad zaczął jęczeć, każdy lubieżny skowyt głośniejszy od poprzedniego. Moje oczy zaczęły piec i szczypać, gdy tłumiłem wymioty, krawędzie mojego widzenia zaczęły się rozmazywać i czernieć. Przez mgłę jego twarz wróciła do jednej, gdy jęknął ponownie, wściekle wbijając się w moje usta, zanim pchnął moją głowę tak daleko, jak mógł. Zatrzymał się i trzymał tam. Zacząłem się dusić, ale stałem twardo, gdy moje nozdrza desperacko próbowały oddychać. Kładąc drugą rękę za moją głowę, kołysał biodrami, wstrząsając swoim kutasem głębiej w gardło. Właśnie gdy  czułem, że nie mogę już tego znieść, Rashad pociągnął moją głowę z powrotem, by pozwolić mi oddychać. Gdy walczyłem i sapnąłem, skierował moją głowę w dół i zaczął pchać ponownie, tym razem waląc moim nosem o swoje ciało przy każdym pchnięciu. Chwyt na moich włosach zacisnął się, gdy walił.

„Uwielbiam, jak wyglądasz, gdy się dusisz i jęczysz po powietrze”, mruknął, szarpiąc moją głowę do tyłu, „ale to nic. Będziesz musiała zrozumieć prawdziwy ból, by poznać prawdziwą rozkosz. Dam ci oba.”

Zanim mogłem odpowiedzieć, Rashad wepchnął się głęboko w moje usta i przycisnął moją głowę do siebie, mój nos tak mocno przyciśnięty do jego ciała, że nie mogłem oddychać.Zacząłem desperacko klepać po jego nogach, ponaglając go do puszczenia. Zamiast puścić, przycisnął moją twarz głębiej w dół i uszczypnął mi nos zamknięty.

Picture of Secret Sex Story

Secret Sex Story

Dodaj komentarz