Czy istnieje bardziej przygnębiające uczucie niż utrata ładowarki do telefonu. Mówię utrata, ale wiedziałam dokładnie, gdzie jest, mogłam ją sobie wyobrazić, dumnie wciśniętą w gniazdko przy stole obok wielkiego okna wykuszowego w pubie Whitehorse. To była dobra noc, ale wszyscy szybko wyszliśmy, gdy w grupowym czacie studentów przyszła wiadomość o imprezie na Gypsy Lane.
Jedną chwilę wątpiłam, czy wciąż tam jest, obstawiałam, że pewnie zmarnuję czas, wracając. Wyobrażałam sobie, że jakiś parszywy oportunista schował ją do kieszeni w ciągu minut po moim wyjściu.
Ale piętnaście procent baterii, na litość boską; jak długo to potrwa? Jak długo, zanim zniknę z radaru, zapomniana.
Ziewnęłam i wyciągnęłam się w łóżku, próbując wymyślić tymczasowe rozwiązanie. To nie był koniec świata; mogłam kupić nową ładowarkę, ale to byłaby irytująca strata dwudziestu cennych funtów. Byłam sama w domu, słysząc wcześniej, jak moi współlokatorzy wychodzą. Na pewno jeden z nich miał gdzieś zapasową ładowarkę.
I tak, w mojej krótkiej, kremowej koszulce Van Halen i różowych majtkach z kotkiem, zaczęłam nieco desperackie poszukiwania na wyścig z czasem, czując, jak bateria telefonu spada z każdą mijającą minutą. Najpierw zajrzałam do kuchni, otwierając i trzaskając obitymi, białymi szufladami i szafkami w niecierpliwym zniecierpliwieniu.
Przechodząc do mroku małego, zagraconego salonu, odsunęłam ciężkie zasłony wyściełane i wpuściłam blade światło jesiennego poranka. Sprawdziłam wszystkie ukryte gniazdka i za poduszkami. Rzuciłam pokrowce na siedzenia na podłogę i grzebałam w mdłych głębinach tapicerki, znajdując tylko kilka monet jednofuntowych i garść papierków po słodyczach. Moje poszukiwania niestety zakończyły się niczym.
Dzieliłam ten uroczy stary chwiejny trzypiętrowy budynek wiktoriański w Oksfordzie z pięcioma innymi studentami. Byliśmy dość zróżnicowaną grupą: chłopaki, dziewczyny, czarni, biali, hetero, geje, wszystkie kratki odhaczone. Kochałam ich wszystkich jak braci i siostry, których nigdy nie miałam. Sam dom desperacko potrzebował remontu. Szczeliny w tynku wiły się po ścianach każdej комнаты w budynku, ale uwielbiałam nasze tymczasowe gniazdko.
Następne przystanki to sypialnie. Chociaż byłam przekonana, że jestem sama w domu, zapukałam do każdej drzwi przed wejściem i szybko sprawdziłam gniazdka i szuflady komód, ale za każdym razem wychodziłam z pustymi rękami.
Żadna z sypialni nie skrywała przede mną tajemnic, bo nie było między nami sekretów. Nie może ich być, mieszkając i śpiąc tak blisko siebie w tym samym domu. Wiedzieliśmy o sobie wszystko. Dzieliliśmy łóżka i czasem chłopaków i dziewczyny.
Odkrycie egzotycznej kolekcji zabawek erotycznych mojej współlokatorki Gemmy w jej stoliku nocnym nie było dla mnie zaskoczeniem. Mój pokój był tuż obok jej i straciłam rachubę nocy, kiedy nasze wibratory śpiewały w harmonii, podczas gdy z napięciem słuchałam, czekając, aż jęki Gemmy przejdą w ten piękny jęk, który wydawała, dochodząc.
Byłam bardzo blisko z Gemmą; dzieliłyśmy wiele tych samych zainteresowań: jedzenie, alkohol i seks. Wcześnie dowiedziałam się, że ma słabość do mnie i przyznam, że trochę z tym grałam. Wydawało się, że jej misją jest zrobienie ze mnie lesbijki, a jeśli nastrój mnie brał, byłam więcej niż chętna do współpracy. Więcej niż raz cieszyłam się cudowną przyjemnością jej doświadczonego języka i palców między moimi nogami i nawet eksperymentowałam moją dziewiczą językiem w rewanżu.
Podobało mi się. Smak, zapach, sposób, w jaki owijała moje włosy w pęczki w swoich dłoniach, delikatnie prowadząc moją usta tam, gdzie mnie chciała, potem trzymając mnie na miejscu, gdy dotarłam do jej słodkiego punktu, delektując się niebiańskim momentem, gdy jej ciało się napięło i jej sok spłynął na mój język.
Moje poszukiwania exasperująco dobiegały końca, przechodząc z pokoju do pokoju, tylko po to, by znów wyjść z pustymi rękami. Następny, i przedostatni pokój należał do Toma. Zapukałam do drzwi, otworzyłam je oczekując, że będzie pusty jak inne, ale gdy zrobiłam krok do środka, cofnęłam się w zszokowanym zakłopotaniu.
Oto leżał na łóżku plecami do drzwi. Jego łóżko stało myląco pośrodku pokoju z głową niekomfortowo podpartą dwoma poduszkami, gdzie tradycyjnie powinny być stopy, stopy przy ścianie. I był całkowicie nagi.
Zamarłam w drzwiach, oczekując, że w każdej chwili się odwróci i mnie zauważy i podzielimy najbardziej upokarzający, niezręczny moment naszego życia. Ale nie zrobił tego.
Pokój był cichy poza stłumionym niesłyszalnym sykiem słuchawek, które nosił. Jego laptop leżał na łóżku po prawej stronie, podczas gdy ekran pokazywał dwóch mężczyzn. Młody jasnowłosy facet, którego zauważyłam, że bardzo przypominał Toma zarówno wzrostem, jak i wyglądem, klęczał na podłodze z rękami związanymi za plecami.
Starszy, umięśniony mężczyzna stał przed nim, wbijając swojego grubego kutasa do ust młodego więźnia, wściekłe nabrzmiałe żyły wyraźnie widoczne wzdłuż jego długości. Akt wydawał się agresywny, brutalny nawet. Związany chłopak bezradny, by się oprzeć, gdy jego kat wciskał całą długość do ust chłopaka i ostatecznie do gardła, widocznie go dusząc.
Tom leżał na plecach się masturbując, nieświadomy mojej obecności i całkowicie pochłonięty sceną przed sobą. Powinnam była wyjść; wiem, że powinnam. To był prywatny moment i naprawdę nie powinnam tu być, powinnam była wyjść i zamknąć drzwi za sobą, ale nie mogłam się ruszyć, tkwiłam w niczyjej ziemi między korytarzem a pokojem Toma.
Jego ręka poruszała się powoli; w jednej chwili masował swój zaskakująco imponujący, ogolony worek mosznowy, zanim objął odsłoniętą żołądź i naciągnął napletek na swój nabrzmiały różowy kapelusz.
Jego kutas był piękny, nawet piękny. Nie za duży, ale miły, idealny. Kutas, który wyobrażałam sobie, że naprawdę można cieszyć się nim w ustach. Kropla preejakulatu pojawiła się z oczka, i patrzyłam, całkowicie zahipnotyzowana, jak zebrał płyn na środkowy palec i rozsmarował go wokół błyszczącej różowej żołędzi, delikatnie rysując linię wokół nabrzmiałego, żebrowanego wędzidełka na krawędzi.