22 klapsy

„Ufam ci?” pytam, stojąc przed moim mieszkaniem.

„Tak, ufam”, mówisz, patrząc na mnie w słabym świetle korytarza. Twoje zielone oczy patrzą na mnie krótko, zanim spoczną na czarnej chustce w mojej ręce.

„Dobrze.” Odwracam cię, zakładam opaskę na oczy i wiążę z tyłu głowy. Wydajesz głęboki westchnienie, jakbyś miała skoczyć z klifu w nieznane wody poniżej i zbierasz całą swoją odwagę. Zauważając napięcie twojego ciała, zbliżam się, przyciskam swoje ciało do twojego i powoli przesuwam dłonie w dół po twoich ramionach, zanim chwycę za klamkę. Uczucie mojego ciała przyciśniętego do ciebie, jednej ręki na biodrze, zdaje się cię trochę uspokoić. Otwieram drzwi i delikatnie popycham cię do środka. Drewniana podłoga skrzypi pod naszymi krokami, gdy prowadzę cię do środka mojego salonu.

Tam, pod światłami srebrnego żyrandola, puszczam cię. Czując, że mój fizyczny kontakt znika, odwracasz głowę, jakbyś chciała spojrzeć przez ramię w moją stronę. Ale możesz tylko zgadywać, gdzie jestem, bo twoje oczy są zasłonięte opaską. Powoli okrążam cię i staję przed tobą, w odległości zaledwie trzech stóp; krzyżuję ramiona i patrzę, studiuję dziewczynę stojącą przede mną.

Masz na sobie czarną sukienkę koktajlową, która przylega ciasno do twojej smukłej sylwetki. Twoje platynowe blond włosy opadają falami na nagie ramiona. Twoje różowe usta, pokryte cienką warstwą błyszczyku, błyszczą pod światłami. I twoje jędrne piersi, ukryte tylko pod cienką sukienką, unoszą się i opadają z twoim oddechem, szybciej niż zwykle. Brak ruchu i fizycznego kontaktu czyni cię bardziej nerwową niż już jesteś. Niewolniczo podnosisz prawą rękę, paznokcie drapią wyimaginowany świąd na bladej skórze policzka, jakbyś rozważała zdjęcie opaski i zakończenie tej małej gry.

Jestem pewien, że jesteś blisko zdjęcia opaski. Uczucie braku kontroli, niezdolności do zobaczenia, co się wydarzy, jest dla ciebie nieznane i sprawia, że czujesz się daleko od komfortu. Piękna młoda kobieta po dwudziestce, jaką jesteś, wie aż za dobrze, jak wykorzystać swoją urodę na swoją korzyść. I chociaż czasem tak nie wygląda, zawsze masz kontrolę. Ale fantazjowałaś o całkowitym utracie tej kontroli. I teraz, w dniu twoich urodzin, stoisz przede mną, z opaską na oczach, nie wiedząc, co się wydarzy.

Podchodzę bliżej, mostkując przerwę między nami, i cicho klękam. Zaczynając od kolana, całuję drogę w górę po lewej nodze, małe mokre pocałunki. Słyszysz i czujesz, że się zbliżam, ale moje usta na nodze powodują, że drżysz cicho ze zdziwienia. Wchodząc w górę po lewym udzie, rozkładasz nogi szerzej, dając mi lepszy dostęp. Podwijam sukienkę nad biodra, odsłaniając małe czarne majtki na światło pokoju. Mała mokra plamka powstała w majtkach, wskazując na rosnącą podniecenie. Właśnie gdy moje usta są blisko tej mokrej plamki, odsuwam się, haczykiem w palce w cienki pas majtek i szarpnę je w dół na ziemię. Wydajesz rozczarowany jęk, ale chwilę później przyciskam usta do prawego uda. Tym razem zostawiając mokry ślad, liżąc powoli w górę. Widzę, że twoje wargi sromowe są już wilgotne, gdy znów zbliżam się do krocza. Właśnie gdy docieram do pachwiny i zaczynasz lekko pchać biodra do przodu, oczekując, pół oczekując poczuć mój język na cipce, odsuwam się. Jęczysz znowu, lekko sfrustrowana.

Wstaję i patrzę na ciebie. Widzę, jak gryziesz dolną wargę, czekając na mój następny ruch, następny dotyk. Nie każę ci długo czekać, gdy wyciągam ręce, biorę ramiączka sukienki i zsuwam je w dół po ramionach. Tkanina opada, odsłaniając jędrne piersi, z ciemnoróżowym sutkiem sterczącym na każdej. Pochylam się do jednego sutka, biorę go w usta i zwilżam. Delikatnie ssąc, zanim sutek wysunie się z ust i dmucham na niego ciepłym powietrzem z oddechu. Przechodzę do drugiego sutka, zwilżam i dmucham. Twoje ciało drży w reakcji.

Odchodzę na bok, staję obok ciebie, ściągam sukienkę z bioder i pozwalam jej spaść na podłogę.

„Połóż ręce za plecami.”

Wahasz się przez sekundę, jakby myśląc, potem posłusznie. Idę do szafy i otwieram szufladę. Z szuflady biorę cienki biały sznurek i wracam do ciebie. Lekko zmartwiona mina jest widoczna na twojej twarzy, bo usłyszałaś otwierającą się szufladę, ale nie masz pojęcia, co wyjąłem. Potem, czując, jak wiążę sznurek wokół skrzyżowanych nadgarstków, wiesz. Zamierzam cię związać. Serce zaczyna bić szybciej na tę myśl, gdy wiążę twoje nadgarstki mocno razem. Czujesz więcej sznurka owiniętego wokół ramion tuż nad łokciami. W ten sposób teraz ledwo możesz ruszać ramionami.

„Wygląda dobrze”, mówię z aprobatą, obserwując swoje sprytne dzieło.

Znowu idę do szafy i słyszysz, jak grzebię w szufladzie. I znowu zgadujesz, co biorę.

„Klęknij teraz”, rozkazuję, wracając do ciebie.

Stojąc obok widzę, jak wahająco klękasz, lekko zaskoczona moim wymagającym tonem.

„To w porządku. Nie zrobię ci krzywdy”, uspokajam cię.

„Zbyt dużej”, dodaję z uśmieszkiem.

„Teraz chcę, żebyś wygięła plecy, pochyliła się do przodu, tak by tyłek wystawał. I kiedy poczujesz moją rękę uderzającą w tyłek, chcę, żebyś liczyła każde uderzenie wyraźnie. Zrozumiano?”

Kiwasz głową.

„Zrozumiano?” pytam znowu, moja ręka kierując się do lewej pośladki i uderzając mocno.

„Auć, tak zrozumiano. Jeden.”

„Dobrze”, mówię, machając ramieniem jeszcze raz i z głośnym plaśnięciem styka się z prawą pośladkiem.

„Auć. Dwa”, odpowiadasz, pojawiając się odcisk dłoni na tyłku.

Znowu i znowu macham ramieniem, raz na lewy, raz na prawy pośladek.

„Trzy, cztery”, mówisz, prawie jęcząc, gdy czerwony blask, który zaczął promieniować z twojego tyłka, dociera do krocza.

Nagle słyszysz klik i buczenie i zdajesz sobie sprawę, co jeszcze wziąłem z szuflady. Czujesz wibrator wsuwający się między pośladki, powoli w dół. Drwiąco zatrzymuję się przy dziurce z tyłu i naciskam trochę mocniej, dając ci poczuć wibracje na tyłku, ale twój mięsień nie ustępuje i tylne drzwi zostają zamknięte, na razie. Potem wibrator idzie dalej w dół, po wargach sromowych, już śliskich od soków. Docierając do łechtaczki, wciąż ukrytej pod mięsistym kapturem, wciskam wibrator.

Plaśnięcie . Moja ręka uderza w tyłek znowu.

„Pięć”, jęczysz, uczucie wibratora rozchodzące się przez łechtaczkę. Pragnęłaś jakiejś stymulacji przez cały ten czas i teraz wreszcie ją dostajesz. Kręcisz tyłkiem i pocierasz łechtaczkę o wibrator, ciesząc się przyjemnością, jaką przynosi. Mrowienie w kroczu nabrzmiewa, rozprzestrzeniając się po ciele jak dziki ogień.

„Oooooh tak, tak dobrze”, jęczysz, niestabilnie siedząc na nogach, gdy twój orgazm zbliża się szybko, jak nagła burza w spokojny słoneczny dzień. Biodra zaczynają się poruszać niekontrolowanie, bliżej szczytu, z którego chcesz zjechać.

Plaśnięcie . Uczucie znika i zastępuje je bolesne pieczenie, które sprowadza cię z powrotem do rzeczywistości, gdy wibrator jest usuwany.

„Sześć”, prawie krzyczysz sfrustrowana.

Plaśnięcie .

„Siedem.”

Rozpinam spodnie i ściągam je, uwalniając twardego kutasa z więzów. Ledwo panując nad sobą, pozycjonuję kutasa przy wejściu do cipki, gotowy do ataku. Ale zamiast tego wsuwam tylko trochę, czując ciepłą wilgoć cipki otaczającą główkę mojego trzonu. Jęczę, walcząc z instynktem, by wbić kutasa mocno i głęboko w ciebie. Wyciągam i wsuwam znowu, tylko główkę. Jęczysz i kręcisz biodrami, chcąc więcej.

Plaśnięcie, plaśnięcie.

„Osiem, dziewięć, oooh, proszę głębiej.”

Wyciągam znowu, powietrze z salonu teraz zimne wokół główki kutasa, potem wsuwam z powrotem w ciepło twojej mokrej cipki. Wsuwa się i wyciąga tak gładko, tak łatwo, w i z, w i z. Twoje jęki przechodzą w chrząkanie.

Picture of Secret Sex Story

Secret Sex Story

Dodaj komentarz